W Nowym Testamencie mamy cztery Ewangelie, ale tylko dwie z nich, Łukasza i Mateusza, opisują narodziny i dzieciństwo Jezusa. W pozostałych dwóch, Marka i Jana, Jezus na początku Ewangelii ma już około trzydziestu lat i rozpoczyna publiczną działalność. Oto fragment Ewangelii Łukasza odnoszący się do samego momentu narodzin Jezusa:
„W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna. Kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania. Powiła swego pierworodnego Syna, owinęła Go w pieluszki i położyła w żłobie, gdyż nie było dla nich miejsca w gospodzie” (Łk 2,1–7).
W popularnym przekazie wydarzenia związane z Bożym Narodzeniem przedstawiają się następująco: ponieważ ogłoszono spis ludności, św. Józef wraz z Maryją udali się do Betlejem. Kiedy byli już w pobliżu miasta, Maryja nagle poczuła, że niedługo będzie rodzić. Józef zaczął więc w pośpiechu szukać odpowiedniego miejsca na poród. Niestety w pobliskiej gospodzie nie było już miejsca, dlatego prosił mieszkańców Betlejem o przyjęcie ich pod swój dach. Ludzie okazali się jednak nieczuli na ich sytuację i nikt nie chciał ich wpuścić do domu. Kiedy Józef tak pukał od drzwi do drzwi, nadszedł moment porodu. Jedynym miejscem, jakie Maryja i Józef znaleźli w wielkim pośpiechu, była mała stajenka. To właśnie tam, w towarzystwie zwierząt, Maryja urodziła Jezusa i położyła Go w żłobie. Wszystko to miało się wydarzyć zimową porą, w roku zerowym. Z tak przedstawionej historii zgodne z przekazem ewangelicznym wydają się właściwie tylko imiona jej bohaterów oraz żłób. Cała reszta jest wytworem wyobraźni chrześcijan, którzy w ciągu wieków stworzyli własną, chwytającą za serce wersję wydarzeń, niemającą jednak wiele wspólnego z przekazem biblijnym.
JEZUS URODZIŁ SIĘ W ROKU ZEROWYM?
Pierwszą sprawą do ustalenia jest data narodzin Jezusa. Czy rzeczywiście urodził się 25 grudnia roku zerowego? Coraz częściej można usłyszeć, że 25 grudnia wcale nie jest datą narodzin Jezusa. Wyjaśnia się to zazwyczaj tym, że w IV w., po edykcie mediolańskim Konstantyna Wielkiego z 313 r., Kościół w Rzymie miał wystąpić przeciwko pogańskiemu świętu Światła, Natalis Solis Invicti (świętu Narodzin Niepokonanego Słońca), i zastąpić je chrześcijańskim świętem Narodzenia Jezusa, prawdziwej Światłości świata. Czy tak rzeczywiście było? Istnieją pewne wątpliwości co do tak sformułowanej tezy. Po pierwsze, święto Natalis Solis Invicti nie przypadało na 25, lecz na 22 grudnia⁸⁵. Ponadto z komentarza do Księgi Daniela Hipolita z Rzymu (170–235) dowiadujemy się, że Jezus urodził się w środę 25 grudnia. A zatem data 25 grudnia jako dzień narodzin naszego Pana pojawia się na długo przed IV w. Ponadto Julian Afrykańczyk († ok. 240) podaje, że święto Zwiastowania przypadało 25 marca. Z tej informacji wynikałoby, że Jezus urodził się pod koniec grudnia. A zatem, nawet jeśli istnieją wątpliwości co do daty 25 grudnia, nie należy jej zbyt szybko odrzucać jako rzekomo wymyślonej przez chrześcijan w IV w.
Jeśli chodzi o rok zerowy, sprawa jest bardziej skomplikowana. Historia tego datowania ma swój początek w VI w. Wówczas papież Jan I poprosił scytyjskiego mnicha Dionizego Małego (Dionysius Exiguus), aby ustalił czas narodzin Jezusa. Czas liczono wówczas od założenia Rzymu. Według obliczeń mnicha Jezus miał się urodzić w 753 r. od założenia Rzymu. Tymczasem Emil Schürer, opierając się na informacjach zaczerpniętych od Józefa Flawiusza, wykazał, że Herod Wielki zmarł w 750 r. Narodziny Jezusa należało więc przesunąć o cztery lata wstecz. W obliczeniach Dionizego nie było przy tym roku zerowego. Ponadto, jak wynika z Ewangelii Mateusza, Herod nie podjął decyzji o zabiciu dzieci od razu, lecz dopiero po około dwóch latach. Jak relacjonuje Ewangelista, Herod „kazał pozabijać wszystkich chłopców w wieku do lat dwóch, stosownie do czasu, o którym się dowiedział od mędrców” (Mt 2,16b). Informacja o narodzinach Mesjasza, czyli nowego króla, nie dawała mu zatem spokoju. Herod postrzegał Jezusa jako kogoś, kto stanowił dla niego zagrożenie, choć w rzeczywistości miał już prawie siedemdziesiąt lat i zmarł zaledwie dwa lata później, w 4 r. przed Chr. Jeśli dodamy do tego jeszcze około dwóch lat od narodzin Jezusa, można przyjąć, że urodził się On najprawdopodobniej w 7/6 r. przed Chr. Takie datowanie rodzi jednak kolejną trudność, związaną z informacją, że narodziny Jezusa miały miejsce podczas spisu ludności za Kwiryniusza:
„W owym czasie wyszło rozporządzenie cezara Augusta, żeby przeprowadzić spis ludności w całym świecie. Pierwszy ten spis odbył się wówczas, gdy wielkorządcą Syrii był Kwiryniusz. Podążali więc wszyscy, aby się dać zapisać, każdy do swego miasta. Udał się także Józef z Galilei, z miasta Nazaret, do Judei, do miasta Dawidowego zwanego Betlejem, ponieważ pochodził z domu i rodu Dawida, żeby się dać zapisać z poślubioną sobie Maryją, która była brzemienna” (Łk 2,1–5).
W inskrypcji nagrobkowej znalezionej w Wenecji (Lapis Venetus) znajdujemy potwierdzenie, że Publiusz Sulpicjusz Kwiryniusz rzeczywiście przeprowadził spis ludności w 6 r. po Chr., kiedy Archelaos, syn Heroda Wielkiego, został odsunięty od władzy, a Judea znalazła się pod bezpośrednim zarządem rzymskich prefektów⁸⁹. Pierwszym z nich był Koponiusz (lata 6–9), natomiast piątym prefektem był znany z Ewangelii Poncjusz Piłat (lata 26–36). Jak zatem wyjaśnić tę nieścisłość historyczną? Zanim spróbujemy odpowiedzieć na to pytanie, należy podkreślić, że chociaż w Piśmie Świętym znajdujemy odniesienia do wydarzeń historycznych i realiów geograficznych, Biblii nie należy traktować jak podręcznika historii czy geografii. Kiedy Kościół stwierdza, że Biblia mówi prawdę, ma na myśli przede wszystkim prawdę zbawczą: prawdę o tym, jaki jest Bóg i jak człowiek może osiągnąć zbawienie. Część egzegetów uważa ponadto, że Ewangelista nie przywiązywał zasadniczej wagi do szczegółów historycznych, a narodziny Jezusa w Betlejem przedstawił przede wszystkim ze względów teologicznych, aby nawiązać do proroctwa Micheasza o narodzinach Mesjasza w tym mieście: „A ty, Betlejem Efrata, najmniejsze jesteś wśród plemion judzkich! Z ciebie mi wyjdzie Ten, który będzie władał w Izraelu, a pochodzenie Jego od początku, od dni wieczności” (Mi 5,1). Próbując rozwikłać tę nieścisłość, badacze proponują kilka rozwiązań. Dość istotną informację pozostawił na ten temat Tertulian (155–240). W swoim dziele Adversus Marcionem napisał, że kiedy legatem cesarskim w Syrii był Gajusz Sencjusz Saturninus, przeprowadzono tam spis ludności w latach 8–6 przed Chr. Specjaliści uważają jednak, że spis ten nie mógł objąć Judei, ponieważ była ona częścią autonomicznego królestwa Heroda Wielkiego. Łukasz, który pochodził z Antiochii Syryjskiej, znał niewątpliwie przede wszystkim spis Kwiryniusza i stąd mogła wyniknąć pomyłka. Być może w dostępnych mu źródłach nie było żadnych wzmianek o innych spisach, dlatego taki błąd historyczny mógł się pojawić. Tego rodzaju propozycje nie wszystkich jednak przekonują. Istnieje jeszcze inne rozwiązanie tej nieścisłości czasowej, związane z działaniami Heroda Wielkiego. Choć nie był on Rzymianinem, cieszył się prestiżowym tytułem „sprzymierzeńca króla i przyjaciela narodu rzymskiego”. W 8 r. przed Chr. Herod stracił jednak ten tytuł, ponieważ podjął działania wojenne przeciwko Arabom (Nabatejczykom) bez konsultacji z Rzymem. Aby odzyskać uprzywilejowaną pozycję wobec Rzymu, prawdopodobnie w 7/6 r. przed Chr. zażądał od Żydów złożenia przysięgi wierności jemu oraz cezarowi Augustowi. Niektórzy badacze zastanawiają się, czy Kwiryniusz, który już w latach 13–12 został namiestnikiem w Syrii i był osobą bardzo wpływową na Bliskim Wschodzie, nie uczestniczył w tym wydarzeniu jako wysłannik Rzymu, dokonując przy tej okazji spisu ludności. Przedstawione próby wyjaśnienia historycznego związku między czasem narodzin Jezusa a spisem ludności pozostają jednak jedynie hipotezami. Z powodu braku wystarczających informacji możemy jedynie przypuszczać, o jakim spisie wspomniał Łukasz w swojej Ewangelii.
„NIE BYŁO DLA NICH MIEJSCA W GOSPODZIE” (Łk 2,7)
Kolejnym zagadnieniem wymagającym wyjaśnienia jest rzekoma niegościnność mieszkańców Betlejem. Czy rzeczywiście Józef biegał od drzwi do drzwi i bezskutecznie prosił o przyjęcie jego i Maryi pod dach? Wydaje się mało prawdopodobne, aby mieszkańcy miasta okazali się tak nieczuli wobec przybyłych gości, którzy wyraźnie potrzebowali pomocy. Gościnność na Bliskim Wschodzie była bowiem i nadal jest uważana za jedną z najważniejszych cnót, natomiast jej brak za ciężkie przewinienie. Słowa Ewangelii, że „nie było dla nich miejsca w gospodzie (katalyma)” (Łk 2,7), również wymagają wyjaśnienia. Grecki rzeczownik katalyma ma zasadniczo dwa znaczenia. Może oznaczać tzw. karawanseraj, czyli rodzaj zajazdu dla podróżujących na Bliskim Wschodzie (1 Mch 3,45). Drugie znaczenie tego słowa to „pokój gościnny”. Za tym drugim znaczeniem przemawiają dwa argumenty. Po pierwsze, w Ewangelii Łukasza słowo katalyma pojawia się również w scenie przygotowania wieczerzy paschalnej. Jezus zwraca się wówczas do uczniów słowami: „Oto gdy wejdziecie do miasta, […] powiedzcie gospodarzowi: «Nauczyciel pyta cię: Gdzie jest izba (katalyma), w której mógłbym spożyć Paschę z moimi uczniami?»” (Łk 22,10–11). Po drugie, w tej samej Ewangelii, gdy rzeczywiście jest mowa o gospodzie, autor używa innego słowa: pandocheion. Pojawia się ono w przypowieści o miłosiernym Samarytaninie, który spotkał na drodze pobitego wędrowca: „Gdy go zobaczył, wzruszył się głęboko: podszedł do niego i opatrzył mu rany, zalewając je oliwą i winem; potem wsadził go na swoje bydlę, zawiózł do gospody (pandocheion – karawanseraj) i pielęgnował go” (Łk 10,33b–34). Dlatego zdanie z Ewangelii Łukasza: „Nie było dla nich miejsca w gospodzie” należałoby raczej przetłumaczyć: „Nie było dla nich miejsca w pokoju” (Łk 2,7b). Ponadto w Ewangelii Łukasza wyraźnie napisano, że „kiedy tam przebywali, nadszedł dla Maryi czas rozwiązania” (Łk 2,6). Dosłownie po grecku: „w ich przebywaniu tam” (en tō einai autous). Tekst ten nie potwierdza zatem ludowych wyobrażeń, jakoby czas rozwiązania nadszedł właśnie wtedy, gdy dochodzili do Betlejem (Protoewangelia Jakuba) i pomimo usilnych próśb nie zostali przez nikogo przyjęci do domu. Józef, który pochodził z Betlejem, z pewnością miał tam jakichś krewnych. Z nieznanych nam powodów nie było jednak dla Maryi osobnego pomieszczenia, w którym mogłaby urodzić dziecko. Ostatecznie zdecydowała się na poród w grocie, która zapewne przylegała do domu, co było w starożytności zjawiskiem powszechnym. Położyła Jezusa w „żłobie” (Łk 2,7), co wskazywałoby, że wcześniej trzymano tam zwierzęta. Wiele przemawia za tym, że grota była już odpowiednio zaadaptowana i znajdowała się w dość dobrym stanie. Można to wnioskować między innymi z faktu, że Ewangelie nie wspominają o obecności zwierząt. Można również przypuszczać, że gdyby wydarzenie miało miejsce w domu rodziny Józefa, nikt nie pozwoliłby Maryi zejść do brudnego pomieszczenia przeznaczonego dla zwierząt, aby właśnie tam rodziła dziecko. Ewangelie nie dramatyzują tego wydarzenia. To późniejsza tradycja chrześcijańska niejako dopisała do niego mroczny, zimowy klimat oraz obraz skrajnego ubóstwa narodzin Jezusa pośród zwierząt. Motywy te możemy odnaleźć w popularnych pieśniach bożonarodzeniowych, czyli kolędach:
„A czemuż mój Jezus tak ubogo leży,
ani po królewsku, ni w drogiej odzieży?
[…]
Czemuż nie w pałacach rodzi się Dziecina?
Wszak świat, niebo, ziemia Jego jest dziedzina.
Ale w stajence ubogiej, na sianeczku w ten mróz srogi;
w kamiennym żłobeczku, zimno Paniąteczku.
[…]
Osieł z wołem to dworzany, zważ człeku Pana nad pany,
bydlęta Mu służą, jak Bogu posłużą”.
(fragment kolędy „A czemuż mój Jezus”)
Tego rodzaju lektura, choć piękna, nie odpowiada opisowi narodzin Jezusa, jaki znajdujemy w Ewangeliach Łukasza (2,1–20) i Mateusza (1,18–2,23). Na zakończenie warto odpowiedzieć na pytanie, czy dzisiejsza grota nawiedzana przez pielgrzymów w Betlejem jest rzeczywiście „tą” grotą, w której urodził się Jezus. Skrajnych sceptyków zapewne nie zadowoli żadna odpowiedź. Spróbujmy jednak przywołać kilka faktów z przeszłości, które mogą pomóc w odpowiedzi na to pytanie. W 135 r. cesarz Hadrian, chcąc upokorzyć chrześcijan, wybudował nad grotą świątynię i otaczające ją ogrody bożka Adonisa, przedstawianego jako dziecko lub młodzieniec. Kiedy w 326 r. przybyła do Ziemi Świętej św. Helena, matka cesarza Konstantyna Wielkiego, dzięki tej budowli wiedziała, gdzie należy szukać groty Bożego Narodzenia. Niedługo później w tym miejscu wzniesiono pierwszą bazylikę (333 r.). W VI w. uległa ona częściowemu zniszczeniu, prawdopodobnie w wyniku pożaru. Panujący wówczas cesarz Justynian I Wielki podjął się jej odbudowy. Od tamtej pory świątynia nigdy nie została zniszczona. Nawet Persowie, którzy podczas najazdu w 614 r. zniszczyli kościoły w Ziemi Świętej, oszczędzili Bazylikę Bożego Narodzenia, ponieważ na jej fasadzie znajdowała się mozaika przedstawiająca trzech mędrców w perskich strojach. Obecnie bazylika nie jest wyłączną własnością jednej wspólnoty chrześcijańskiej. Współzarządzają nią przedstawiciele Prawosławnego Patriarchatu Jerozolimy, Kościoła katolickiego reprezentowanego przez Zakon Braci Mniejszych (franciszkanów) oraz Ormiańskiego Kościoła Apostolskiego. Do dziś bazylika, będąca jedną z najstarszych chrześcijańskich świątyń na świecie, pozostaje otwarta dla pielgrzymów pragnących nawiedzić grotę, w której urodził się Pan Jezus.
JAKUB WASZKOWIAK OFM
