Czy wszyscy będziemy zbawieni?

W dzisiejszych czasach coraz częściej słyszymy od różnych kaznodziejów zapewnienia, że wszyscy będziemy zbawieni. Choć Kościół oficjalnie nigdy nie stwierdził, że jakakolwiek osoba znajduje się w piekle, to twierdzenie, że wszyscy znajdziemy się w niebie, niezależnie od naszych czynów, wydaje się niezgodne z treścią Pisma Świętego. Jeden z popularnych zakonników w Polsce, głoszący tę ideę, argumentuje m.in., że w Pierwszym Liście do Tymoteusza napisano:

„Jest to bowiem dobre i miłe w oczach Zbawiciela naszego, Boga, który pragnie, by wszyscy ludzie zostali zbawieni i doszli do poznania prawdy” (1 Tm 2,3-4).

Słowa te jednak nie upoważniają do twierdzenia o powszechnym zbawieniu. Niewątpliwie Bóg pragnie zbawienia każdego człowieka, ale ponieważ wszyscy ludzie zostali obdarzeni wolnością, tylko ci, którzy dobrze z niej skorzystają, będą mogli wejść do królestwa Bożego. Każdy bowiem będzie sądzony na podstawie własnych uczynków (Mt 16,27; Rz 2,6-8; Ga 6,7-8; Ap 20,13).

W Ewangelii Łukasza pewien człowiek zapytał Jezusa o liczbę zbawionych:

„I przemierzał [Jezus] miasta i wsie, nauczając i odbywając swą podróż do Jerozolimy. Raz ktoś Go zapytał: ‹Panie, czy tylko nieliczni będą zbawieni?›” (Łk 13,22-23).

Forma tego pytania jest ciekawa – oczekiwalibyśmy raczej: „Panie, ilu ludzi będzie zbawionych, wielu czy niewielu?”. Tymczasem pytający zakładał niewielką liczbę zbawionych i szukał jedynie potwierdzenia swojej opinii. W czasach Jezusa toczyła się wśród Żydów dyskusja na temat tego, ilu ludzi zostanie zbawionych, której konkluzja była dość pesymistyczna. Echo tych debat odnajdujemy w apokryfie – IV Księdze Ezdrasza (Apokalipsa Ezdrasza), powstałej około 100 r. Księga ta, należąca do apokaliptyki żydowskiej, zawiera siedem wizji otrzymanych przez Salatiela, zwanego Ezdraszem, dotyczących zarówno bieżących wydarzeń Izraela, jak i jego przyszłości. Wspomina ona również o losach zmarłych oraz nadejściu oczekiwanego Mesjasza. Po przybyciu Mesjasz ukarze cesarstwo rzymskie i ustanowi królestwo mesjańskie na ziemi, które będzie trwało czterysta lat. W księdze znajduje się także wzmianka o sądzie ostatecznym, gdzie dobrzy pójdą do raju, a grzesznicy zostaną wrzuceni do piekła.

Apokryf zawiera fragment, w którym anioł Uriel informuje Ezdrasza:

„Wielu [ludzi] zostało stworzonych, lecz mało będzie zbawionych” (4 Ezd 8,3).

W innym miejscu czytamy:

„Taki też obiecany przeze mnie sąd. Będą się cieszyć z nielicznych, którzy będą zbawieni, gdyż to są ci, którzy teraz umacniają panowanie mojej chwały i przez których teraz imię moje jest wzywane. Ale nie będę się smucić z wielkiej liczby tych, którzy zginą, albowiem są to ci, którzy nawet teraz są podobni do pary, przyrównani do płomieni i dymu; zgorzeli, spłonęli w ogniu i wygaśli” (4 Ezd 7,60-61).

Odpowiedź Jezusa na pytanie o zbawienie również nie nastraja optymistycznie:

„On rzekł do nich: ‹Usiłujcie wejść przez ciasne drzwi; gdyż wielu, powiadam wam, będzie chciało wejść, a nie zdołają›” (Łk 13,23-24).

Paralelny tekst w Ewangelii Mateusza wyraża podobną myśl:

„Wchodźcie przez ciasną bramę. Bo szeroka jest brama i przestronna ta droga, która prowadzi do zguby, a wielu jest takich, którzy przez nią wchodzą. Jakże ciasna jest brama i wąska droga, która prowadzi do życia, a mało jest takich, którzy ją znajdują!” (Mt 7,13-14).

Jezus sugeruje zatem, że wiele osób nie osiągnie zbawienia.

Czy oznacza to jednoznacznie, że tylko nieliczni będą zbawieni? Nie do końca. Część egzegetów traktuje te fragmenty jako zachętę do wysiłku w osiągnięciu zbawienia. Franciszek Mickiewicz zauważa, że ewangelista Łukasz używa słowa agōnizesthe, które można przetłumaczyć jako „starajcie się”, a czasownik agōnia nawiązuje do idei walki lub zawodów sportowych. Ten sam termin użyty został w kontekście Getsemani, opisując agonii (walkę) Jezusa. Życie chrześcijanina jest więc walką – pełną cierpień i trudnych wyborów. Ci, którzy będą wytrwali w zmaganiach, wypracują w sobie duchowe siły potrzebne do przejścia przez wąską bramę. Natomiast ci, którzy nie przygotują się odpowiednio, mimo chęci nie osiągną zbawienia.

Nawet jeśli fragmenty Nowego Testamentu są tylko zachętą do podjęcia wysiłku, trudno nie zauważyć, że Jezus wpisuje się w pesymistyczną wizję IV Księgi Ezdrasza. Nie zaprzecza, że niewielu ludzi będzie zbawionych, ale też nie stwierdza, że opinia ta jest błędna. Jak podkreśla Gérard Rossé, Jezus nie wchodzi w dyskusję o liczbie zbawionych, ale nie ma w Jego wypowiedzi nic, co wskazywałoby na powszechne zbawienie.

Nie możemy również zapominać o wielu fragmentach mówiących o tych, którzy nie osiągną zbawienia. Apokalipsa wprost ostrzega:

„I rzekł mi: ‹Stało się. Ja jestem Alfa i Omega, Początek i Koniec. Ja pragnącemu dam darmo pić ze źródła wody życia. Zwycięzca to odziedziczy, i będę mu Bogiem, a on będzie Mi synem. A dla tchórzów, niewiernych, obmierzłych, zabójców, rozpustników, guślarzy, bałwochwalców i wszelakich kłamców udział w jeziorze gorejącym ogniem i siarką. To jest śmierć druga›” (Ap 21,6-8).

Święty Piotr przestrzega:

„Jeżeli sprawiedliwy z trudem dojdzie do zbawienia, gdzie się znajdzie bezbożny i grzesznik?” (1 P 4,18).

Święty Paweł w Liście do Filipian, uważanym za najpogodniejszy ze wszystkich listów Pawłowych, dodaje przestrogę:

„A przeto, umiłowani moi, skoro zawsze byliście posłuszni, zabiegajcie o własne zbawienie z bojaźnią i drżeniem nie tylko w mojej obecności, lecz jeszcze bardziej teraz, gdy mnie nie ma” (Flp 2,12).

Argument, że Bóg jako kochający Ojciec nie pozwoliłby na wieczne cierpienie swoich dzieci, tworzy fałszywy obraz Boga. Prawda jest taka, że Bóg jest nie tylko miłością (1 J 4,16), ale też sprawiedliwy (Ps 89,15) i będzie sądził człowieka według jego uczynków (Mt 16,27; Rz 2,6; Ap 20,12). Każdy z nas otrzymał wolność; jeśli świadomie odrzucamy Boga i łamiemy Jego przykazania, musimy ponieść konsekwencje.

Przykład syna marnotrawnego (Łk 15,11-32) pokazuje, że miłosierdzie Boże dostępne jest tym, którzy powracają do domu Ojca. Jezus tylko dobremu łotrowi powiedział:

„Zaprawdę, powiadam ci: dziś będziesz ze Mną w raju” (Łk 23,43).

Nie dajmy się zwieść fałszywym prorokom głoszącym pseudo-ewangelię o powszechnym zbawieniu. Złudna wizja miła dla ucha może okazać się fatalna w skutkach. Lepsza jest najbardziej gorzka prawda niż najsłodsze kłamstwo.

o. Jakub Waszkowiak OFM

Ten post ma 3 komentarzy

  1. Ryszard Dec

    Masz rację, że zbawienie nie jest dla wszystkich i co gorsza dla nielicznych, którzy pełnią wolę Ojca w niebie. Pełnienie Jego woli nie polega na trwaniu w jakiejś religii czy denominacji oraz wypełnianie z nią związanych dogmatów. Nie abym tutaj chciał krytykować tylko katolicyzm ale wszystkie religie, które z Bogiem Abrahama, Izaaka i Jakuba mają niewiele wspólnego. Zatem przejdę do rzeczy aby nie być tylko jakimś gołosłownym krytykiem i zadufanym w sobie „nawiedzonym”. Problem wielu porządnych ludzi polega na niezrozumieniu co stało się pod Górą Horeb w związku z zawarciem przymierza Boga z Israelem. To co się zdarzyło około 3,5 tyś lat temu nie jest do końca zrozumiałe, co ma do dzisiaj swoje konsekwencje w niezrozumieniu woli Bożej zapisanej w Biblii i jest odzwierciedleniem w tysiącach denominacji chrześcijańskich, które są zgoła pogańskie( znaczy poza przymierzem). Pisałem już na ten temat wielokrotnie nawet Marcinowi Majewskiemu jako recenzję Jego doktoratu do książki „Pięcioksiąg odczytany na nowo”, na co autor nie odpowiedział konstruktywnie ale zdaje się przyjął do wiadomości, że książka nie wnosi niczego nowego a wręcz powiela błędy teologiczne, które na przestrzeni wieków ukształtowały chrześcijaństwo w pogaństwo. Co zaś takiego ważnego miało miejsce pod Górą Horeb co nie jest dostrzegane przez czytających Księgę Wyjścia, a co ma wpływ na niezrozumienie Nowego Przymierza Boga z Israelem? Głównym błędem jest niezrozumienie konsekwencji grzechu złotego cielca, który spowodował zerwanie Starego Przymierza przez Israel po jego ratyfikcji w Wj 24,7-8 „Potem wziął Księgę Przymierza i odczytał ją ludowi. A oni odrzekli: Będziemy słuchać i wypełniać wiernie wszystko, co Jahwe nakazał. (8): Mojżesz wziął zatem krew i pokropił lud, mówiąc: Oto krew Przymierza, które Jahwe zawarł z wami na podstawie tych wszystkich słów.” Przymierze to było ostatnim etapem Przymierza Małżeńskiego obiecanego Abrahamowi według małżeństwa hebrajskiego, czyli takiego, które trwało od już od zaręczyn. Zawierało takie warunki jak: propozycję, akceptację, ratyfikację krwią oraz ucztę przed Bogiem „Zobaczyli oni Boga Izraela; u Jego stóp coś na kształt szafirowej płyty, tak czystej jak samo niebo. (11): On zaś nie uniósł groźnie swej ręki przeciwko tym wybranym synom Izraela; widzieli oni Boga, a potem mogli jeść i pić.” [Wj 24,10-11] Mojżesz poszedł po pierwsze tablice przymierza, na których miała znajdować się treść umowy małżeńskiej jako drugi egzemplarz Księgi Przymierza spisanej wcześniej aby dać do akceptacji ludowi oraz aby go ratyfikować. Takich umów małżeńskich zawsze było trzy, jedna u małżonków, druga u rodziców panny młodej, zaś trzecia była w sądzie. Hebrajskie słowo na przymierze małżeńskie „Berijt” może mieć także znaczenie „Układ” lub „przymierze wasalskie”, ale w Wj 24,8 ma ono znaczenie – Przymierze Małżeńskie, co wynika z kontekstu przymierza zawartego z Abrahamem. Gdy Mojżesz jest jeszcze na Górze przez pierwsze 40 dni i nocy, dochodzi do grzechu złotego cielca, po czym następuje jego zejście, stłuczenie pierwszych szafirowych tablic przymierza ale najtragiczniejszą konsekwencją jest zerwanie małżeństwa i chęć zniszczenia ludu przez Boga za to. Mojżesz udaje się na Górę po raz kolejny na 40 dni aby przebłagać Boga, po czym Bóg wzywa go ponownie na następne 40 dni po drugie tablice przymierza i Prawo aby ich pouczyć -„Jahwe przemówił wtedy do Mojżesza: Wejdź do mnie na górę i pozostań tam: Ja bowiem chcę ci dać tablice kamienne, Prawo i ustawy, które wypisałem dla pouczenia was.” [ Wj 24,12] Jak widać z powyższego wersetu Bóg daje im coś nowego, co ma ich pouczyć aby przestrzegali Księgi Przymierza – Dziesięć Słów i tym czymś jest Księga Prawa. Nie ma mowy aby to było tym samym co wcześniej zaakceptowali trzykrotnie – Księgę Przymierza, którą zerwali ale coś co jest zarządzeniami sądowymi jak tłumaczy Biblia Aramejska. Do tego wchodzi także zmiana kapłaństwa z Melchizedekowego na Aaronowe jako administratorów Księgi Prawa do czasu przyjścia Mesjasza i Nowego Przymierza Małżeńskiego. Tak więc od tego momentu mamy do czynienia z UKŁADEM – separacją małżeńską i całe to przymierze- Berijt – Układ zostało nazwane Starym Przymierzem. Tak więc Nowe Przymierze Małżeńskie jest oparte na treści Starego Przymierza Małżeńskiego czego ludzie wierzący nie chcą zrozumieć. Dziesięć Słów zaś to nazwa własna na treść umowy małżeńskiej, co tłumacze piszą z dużych liter. Nie jest to zatem tylko 10 przykazań tylko wszystkie oprócz tego co było dodane w Księdze Prawa, która został dana z powodu grzechów czyli przekroczenia Księgi Przymierza – Dziesięć Słów jako wychowawca i nauczyciel. Nowe Przymierze Małżeńskie przywraca kapłaństwo Melchizedekowe. To tak w wielkim skrócie ale mogę przedstawić więcej wersetów dowodzących powyższego. Z chęcią z kimś, kogo ten temat interesuje porozmawiam. Pozdrawiam serdecznie.

  2. O ciasnej bramie prowadzącej do zbawienia – Luiza Piccarreta 16 marca 1910

    Podczas dyskusji między moim Spowiednikiem a mną, powiedział mi, że trudno jest być zbawionym, ponieważ Jezus Chrystus powiedział: Brama jest ciasna i musicie się starać, aby przez nią przejść. Po Komunii Jezus powiedział mi:

    Biedny Ja, jakże małostkowym Mnie uważają. Powiedz swojemu Spowiednikowi, że to na podstawie własnej małostkowości uważają Mnie za małostkowego. Nie widzą Mnie jako Bytu wielkiego, bez granic, potężnego i nieskończonego we wszystkich swoich doskonałościach, który może sprawić, że wielkie tłumy przejdą przez ciasne bramy lepiej niż przez bramy szerokie.

    Gdy mówił, zdawało mi się, że widzę bardzo wąską ścieżkę prowadzącą do bardzo ciasnej bramy, lecz zatłoczoną ludźmi, którzy ze sobą rywalizowali, by zobaczyć, kto zdoła posunąć się najdalej i przejść przez bramę. Dodał:

    Widzisz, moja córko, jak wielki tłum tłoczy się, by wiedzieć, kto przybędzie pierwszy. W rywalizacji jest wiele aktywności. Gdyby ścieżka była szeroka, ludzie by się nie spieszyli, wiedząc, że jest dużo miejsca, by nią wędrować, kiedy tylko zechcą. Jednakże, podczas gdy oni nie spieszyliby się, mogłaby nadejść śmierć i mogliby nie znajdować się w drodze na wąskiej ścieżce. Znaleźliby się wtedy na progu szerokiej bramy piekła. O! Jakże użyteczna jest ta ciasnota! Zjawisko to zachodzi nawet wśród was: jeśli jest jakieś święto lub oferowana usługa i wiadomo, że lokal jest mały, wielu będzie się śpieszyć, by tam dotrzeć, i będzie więcej osób, które skorzystają ze święta lub usługi. Lecz jeśli wiadomo, że jest dużo miejsc, nikt nie będzie się śpieszył i będzie mniej widzów. Gdyż wiedząc, że jest miejsce dla każdego, każdy będzie zwlekał. Niektórzy przyjdą w połowie spektaklu, inni pod koniec, jeszcze inni przyjdą, gdy wszystko się skończy, i z niczego nie skorzystają.

    Tak samo rzecz ma się ze zbawieniem: gdyby jego ścieżka była szeroka, niewielu śpieszyłoby się, by dotrzeć. I święto Nieba byłoby dla niewielu osób.

    1. Ojciec Jakub

      A mnie Jezus po komunii powiedział „Czytaj tak jak jest napisane w Piśmie Świętym wraz z Kościołem, bo wielu jest fałszywych proroków na tym świecie, co przekręcają Słowo Boże na podstawie swoich prywatnych wizji” 🙂

Leave a Reply

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.